Radosław Wojtaszek: To był mój pierwszy tak silny turniej i zebrałem całą masę doświadczeń i przemyśleń. [WYWIAD]

Kategoria: Wywiady Utworzono: 28.01.2015 , Marek Ścisły Odsłony: 1834

 

Radosław Wojtaszek, Wijk aan Zee, 2015 (fot. tatasteelchess.com)

Radosław Wojtaszek w wywiadzie po prestiżowym turnieju TATA STEEL rozgrywanym w holenderskim Wijk aan Zee, dzieli się wrażeniami i uwagami dotyczącymi swojej postawy i przebiegu zmagań. Jednocześnie obala mity dotyczące współpracy z Anandem i jej wpływu na własny repertuar prezentowany przy szachownicy.

 

Marek Ścisły: Gratuluję postawy i efektownych zwycięstw nad najlepszymi zawodnikami Świata w turnieju TATA STEEL. Jak się czuje szachista, który staje się legendą polskich szachów?

Radosław Wojtaszek: Nie skupiam się na tym, dla mnie najważniejsze jest „robić swoje”, czyli trenować tak dużo, jak się da i przygotowywać się do kolejnych turniejów. Szachy sprawiają mi przyjemność i to jest bardzo istotne. Nie ukrywam jednak, że pewnie kiedy zakończę karierę, na pewno będę z przyjemnością wracać pamięcią do zwycięstw z nr 1 i nr 2 na świecie.

MŚ: Partia z Magnusem Carlsenem. Mistrz Świata znany jest z zamiłowania do odchodzenia od teorii. Jak Pan odebrał nieoczekiwany marsz jego piona po kolumnie „a”? Zaskoczenie, niedowierzanie, a może od razu widział Pan szansę na wygraną?

RW: Wiedziałem, że Magnus gra ostatnio ryzykowniej, zresztą wiadomo było, że będzie chciał mnie ograć. Przez całą partię czułem, że mam przewagę, ale i wiedziałem, że za piona przeciwnik ma pewną rekompensatę. Na szczęście okazała się ona niewystarczająca i po komplikacjach w niedoczasie dostałem łatwo wygraną końcówkę.

 

MŚ: Partia z Caruaną. Wszyscy odebrali jego obronę holenderską jako próbę korespondencyjnego pojedynku z Carlsenem. Czy Pan, siedząc przy szachownicy lub po partii, też to tak odebrał?

RW: Nie, Caruana już wcześniej grał holenderską. Byłem bardzo dobrze przygotowany do tej partii, przy okazji muszę podziękować szczególnie Grześkowi Gajewskiemu, ale też Mateuszowi Bartlowi, którzy pomagali mi przez cały turniej. Właśnie w tej partii zagrałem nową ideę, którą znalazł Grzesiek, a potem jeszcze rozbudował Mateusz. Od razu dostałem bardzo przyjemną pozycję, którą zamieniłem na punkt.

 

MŚ: Partie z Saricem i Dingiem. Odniosłem wrażenie, że w bardzo wyrównanych pozycjach podjął Pan ryzyko gry na wygraną – czy rzeczywiście? Czy też może był to efekt zmęczenia turniejem? A może, w myśl opinii Carlsena o Panu, to brak doświadczenia w poważnych długich turniejach?

RW: Te partie to dwa różne przypadki. Z Dingiem rzeczywiście grałem ryzykowniej niż normalnie, ale też pozwalała mi na to pozycja. Dobrze się bronił, a na końcu ja „ przegiąłem”, choć trzeba przyznać, że idea, którą znalazł (a5!!), była przepiękna. Z Saricem zagrałem po prostu fatalną partię. Wiele rzeczy poszło nie tak – na początku mogłem przejąć inicjatywę, ale kompletnie przeoczyłem ten moment. Potem zapomniałem przygotowania, co zdarza mi się bardzo rzadko. Pozycja była równa i gdybym zagrał Hf3! Zamiast Se3 partia szybko by skończyła się remisem. Podjąłem wiele decyzji przy tej partii, których do dzisiaj nie potrafię wytłumaczyć, więc nie jest dziwne, że partię przegrałem.

 

: Co było dla Pana największą niespodzianką, trudnością na tym turnieju?

RW: Na pewno jest wiele racji, w tym, że nie wytrzymałem tego turnieju pod względem kondycyjnym. Nigdy nie grałem w tak silnych zawodach i po prostu nie wiedziałem czego się spodziewać. To, co starczało do tej pory np. na silny, 10 rundowy, turniej w Biel, nie starczyło już na Wijk. Na pewno trochę przeszkadzał mi brak doświadczenia w grze przeciwko tak dobrym przeciwnikom dzień po dniu. Do tej pory spotykałem się z nimi w pojedynczych partiach, a tutaj miałem całą serię takich partii. Do tego grałem dość sporo wyjątkowo długich partii, nie wiem czy przypadkiem nie byłem zawodnikiem, który spędził przy szachownicy najwięcej czasu ze wszystkich. Nie jest więc zaskoczeniem, że tak słabo wyszła mi druga część turnieju. Przygotowywałem się kondycyjnie do Wijk, ale jak widać, niewystarczająco. Wiem, że w tym zakresie muszę się sporo poprawić. Ogólnie jednak jestem optymistycznie nastawiony – to był mój pierwszy tak silny turniej i zebrałem całą masę doświadczeń i przemyśleń. Teraz muszę wyeliminować błędy i liczyć na to, że będę miał jeszcze szansę wystąpić w tak silnym turnieju.

 

MŚ: Na czym polegało Pana przygotowanie do turnieju TATA STEEL? Jak głęboko (na ile posunięć) sięgały Pana przygotowania w partiach na takim turnieju jak TATA STEEL?

RW: Różnie, np. w partii z Magnusem moje przygotowanie skończyło się po 4 ruchu, z kolei w partii np. z Vachierem prawie do końca stała pozycja, którą miałem przeanalizowaną wcześniej. Nie jest też tak, że przygotowywałem się tylko „pod ten konkretny turniej”. Oczywiście, szczególnie przygotowanie debiutowe wykonywałem z myślą o tym, że mogę je użyć w tym turnieju, ale nie da się przygotować przed turniejem od razu na 13 zawodników na dwa kolory. Trenuję głównie z myślą, żeby się rozwijać i być lepszym zawodnikiem, nie myśląc cały czas o następnych startach.

 

MŚ: Czy rzeczywiście nie mógł Pan grać swoich najlepiej rozpracowanych debiutów ze względu na umowę z Anandem?

RW: Nie wiem skąd taka opinia, ale nic takiego nie ma miejsca. Oczywiście, nie wykorzystam wymyślonej przez nas idei na partię w blitzu, ale w długich partiach, nie mam żadnych ograniczeń jeśli chodzi o używanie naszego przygotowania. Najlepszym przykładem jest partia z Vachierem – bardzo silna idea Kd8! Została wymyślona właśnie przed meczem Vishego w Sochi. Zresztą, takich przykładów jest bardzo wiele.

 

MŚ: Garry Kasparow na swoim profilu społecznościowym po turnieju TATA STEEL zauważa, ze pojawiła się nowa generacja młodych zawodników (Carlsen, Caruana, Vachier-Lagrave, Giri, So, Ding), którzy nie przekroczyli 24 roku życia, a już stanowią czołówkę światową. Czy rzeczywiście mając zaledwie 28 lat nie ma Pan szans na bycie czołowym szachistą świata?

RW: Wszyscy oni są fantastyczni, ale ja raczej nie zaprzątam sobie tym głowy. Nie myślę o tym, czy mój potencjał wystarczy, żebym był Top5, Top10, Top20, a może jeszcze niżej. Szachy, jak i sam trening sprawia mi przyjemność, robię to co lubię, a na które miejsce na świecie on mnie doprowadzi, zobaczymy. Nie widzę sensu w narzucaniu sobie dodatkowej presji.

 

MŚ: Dotąd grywał Pan jedynie pojedyncze partie z bardzo silnymi zawodnikami (2700+) na Olimpiadach Szachowych czy w Bundeslidze. Czy udział w TATA STEEL oznacza zmianę Pana podejścia do walki z najlepszymi? Jakie są Pana plany na najbliższe miesiące?

RW: Nie tyle zmianę podejścia, co pokazał mi ten turniej, jakie rzeczy wymagają poprawy. Grając z tak dobrymi zawodnikami w serii, trzeba być maksymalnie skoncentrowany, nie ma miejsca na gorszy moment. To wymaga przygotowania czysto szachowego, ale też fizycznego i psychicznego. Żeby rywalizować z najlepszymi wszystko to musi się zgrać. Jeśli chodzi o moje plany, to teraz zamierzam odpocząć. Cały poprzedni rok grałem i trenowałem praktycznie bez większego odpoczynku. Miał być w grudniu, a potem w styczniu, ale nie mogłem pozwolić sobie na odrzucenie zaproszeń , najpierw na Mind Games w Chinach, teraz do Tata Steel. Teraz po Wijk jestem wyczerpany fizycznie i trochę wypalony psychicznie. Potrzebuję kilku dni, żeby dojść do siebie. W najbliższym czasie nie będę grał za dużo, następny turniej planuję dopiero na początek maja – Liga Rosyjska. Na ten rok najważniejszymi startami dla mnie będą Puchar Świata w Baku i potem Drużynowe Mistrzostwa Europy. Do tego czasu skupię się na treningu, przede wszystkim na sprawach, które zaobserwowałem w Wijk.

 

MŚ:Czy będzie Pan pomagał Anandowi podczas turnieju kandydatów?

RW: Na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiem.

 

MŚ: Jako zawodnika i lidera polskich szachów proszę o wskazówki: jakie warunki należy stworzyć aby w Polsce odbył się turniej czołowych arcymistrzów Świata?

RW: Należy znaleźć odpowiedniego sponsora, który będzie zainteresowany wyłożeniem funduszy na taki turniej. Byłbym niezmiernie szczęśliwy, gdyby to się udało i mógłbym zagrać z najlepszymi szachistami właśnie w naszym kraju.

MŚ: Serdecznie dziękuję i życzę powodzenia w następnych turniejach!

Kalendarz

loader
Copyright © 2017 Szachy - WIADOMOŚCI. All Right Reserve.
Partner of Joomla Perfect Templates
 

Uwaga! Używamy plików cookies wyłącznie do poprawnego działania strony.
Więcej o plikach cookies znajduje się za odnośnikiem: zasady prywatności.

Akceptuję pliki w tym serwisie.

Więcej informacji...