Bartłomiej Heberla: Chciałbym, żeby Polska zdobyła medal [WYWIAD]

Kategoria: Wywiady Utworzono: 15.02.2015 , Redakcja Odsłony: 1732

Bartłomiej Heberla, Indywidualne Mistrzostwa Polski w Szachach (fot.mp2014.pzszach.pl)

Bartłomiej Heberla czołowy zawodnik Polski i kapitan reprezentacji ... Malty. W opinii o polskiej Ekstralidze i marzeniach o medalach.

Marek Ścisły: Znany jest Pan z wielu pokazowych symultan. Wkrótce zobaczymy Pana w Wałbrzychu w przeddzień Otwartych Mistrzostw tego miasta. Co Pana skłoniło do występu?
Bartłomiej Heberla: Chętnie uczestniczę w dobrze zorganizowanych imprezach promujących szachy, szczególnie jeśli popularyzują naszą dyscyplinę wśród dzieci i młodzieży.

Czy zobaczymy Pana w samych Mistrzostwach?
Oczywiście! Chociaż gram już wolniej, niż w swoich najlepszych latach, to blitz pozostał moją ulubioną odmianą szachów.

Jest Pan znakomitym zawodnikiem, trenerem oraz … promotorem szachów. Często bywa Pan w szkołach na zajęciach wychowawczych. Szachy najlepszą metodą wychowawczą?
Najlepszą metodą pewnie nie, ale dobrą pomocą wychowawczą. Myślę, że każda sportowa rywalizacja pomaga w rozwoju, uczy szacunku do przeciwnika, uczy nas przegrywać, często wymaga cierpliwości. Szachy dodatkowo wymagają pracy nad innymi przydatnymi zdolnościami. Ten temat był już wielokrotnie poruszany i myślę, że pozytywny wpływ szachów na rozwój dzieci jest niepodważalny.

W 2014 roku wraz z Basztą Żnin zajął Pan najbardziej nielubiane 4 miejsce w Ekstralidze. Zaliczył Pan dobry występ: nie odniósł Pan porażki, nieznacznie wzrósł ranking. Czego zabrakło do medalu?
"Szczęścia". W cudzysłowu, bo uważam że w sporcie szczęście lub jego brak ma zawsze jakiś powód. W kluczowych meczach mieliśmy szanse zupełnie zmienić układ tabeli. W kilku partiach było na tyle blisko, że trudno było nam później uwierzyć w brak medalu. Ale każdy "odwrócony" wynik jest powodem braku koncentracji w najważniejszym momencie partii, lub po prostu jakiegoś błędu w liczeniu wariantów. Obiektywnie można powiedzieć, że w zeszłym roku nie byliśmy odpowiednio przygotowani do wejścia na podium.

Dlaczego grał Pan na drugiej szachownicy?
Baszta ma bardzo wyrównany skład, różnice rankingowe są nieznaczne i właściwie każda kolejność szachownic jest możliwa.

Jak Pan ocenia rozgrywany od 2011r. system zjazdów ekstraligi?
Uważam pomysł za zupełnie nietrafiony. Liga dojazdowa ma sens w Niemczech lub Czechach gdzie zjazdy odbywają się regularnie, mniej więcej raz w miesiącu przez pół roku. Dzięki temu aktualizacje wyników wraz z nazwami sponsorów pojawiają się regularnie w mediach. Dodatkowo każda drużyna gra co drugi mecz w swoim mieście, co przyciąga kibiców, lokalne media a sponsorzy mogą zaprezentować swoje logo na sali gry. System 3x3 tych możliwości nie daje, szczególnie kiedy dwa ostatnie zjazdy odbywają się na przestrzeni jednego miesiąca.

Jaki cel stawia sobie klub w tegorocznej ekstralidze?
Medal!

W ubiegłym roku zajął Pan IV miejsce w Indywidualnych Mistrzostwach Polski. Czy w Pana odczuciu jest partia, w której "pogrzebał" Pan szanse na medal?
Oczywiście szkoda dwóch porażek, najpierw z Gajewskim, a potem z Dudą, ale nie mogę powiedzieć że te partie pogrzebały szansę na medal. Gdybym wygrał ostatnią rundę, byłbym trzeci. Grałem czarnymi z Tomaszem Markowskim i prawda jest taka, że tylko on walczył w tej partii o zwycięstwo, a ja miałem dużo szczęścia remisując. Można powiedzieć, że szansę na medal pogrzebałem wybierając zły wariant na ostatnią rundę. Chciałbym dodać, że czwarte miejsce które zająłem, mimo że uchodzi za najgorsze, dało mi dużo satysfakcji, bo decyzję o grze w Mistrzostwach podjąłem dosłownie w ostatniej chwili.

Często przebywa Pan na Malcie. Dwukrotnie wygrywał Pan Malta OPEN (2012 i 2013r.), ale poza wyczynowymi występami grywał Pan tam symultany w szkole. Skąd zainteresowanie tym krajem?
Zupełnie przypadkowo zamieszkałem na Malcie na półtorej roku. Byłem na tygodniowych wakacjach i bardzo polubiłem maltańską pogodę i atmosferę spokoju i relaksu, jaka tam panuje. A kiedy poznałem lokalnych szachistów i okazało się, że jest szansa na jakąś współpracę, zostałem na dłużej niż się spodziewałem. W sierpniu 2013 wróciłem do Polski, ale chętnie odwiedzam Maltę i pozostaję w kontakcie z tamtejszymi szachistami.

Czy powyższe sukcesy i obopólna sympatia spowodowały, iż został Pan kapitanem/trenerem reprezentacji tego kraju, która startowała na Olimpiadzie Szachowej w Tromso?
Moja praca z kadrą maltańską zaczęła się od Olimpiady 2012 w Istambule, jeszcze zanim udało mi się wygrać Malta Open. Miałem najwyższy ranking na wyspie i chętnie uczestniczyłem w lokalnych inicjatywach więc zostałem wybrany na kapitana reprezentacji. Oczywiście obopólna sympatia również wpłynęła pozytywnie na współpracę.

Jak wyglądała praca z reprezentacją Malty – proszę przybliżyć przygotowania i sam start na Olimpiadzie.
Najpierw przybliżę trochę specyfikę szachów na Malcie. Aktualnie aktywnych zawodników posiadających ranking elo jest 53. To mało, ale w 2012 było ich o połowę mniej. To pokazuje, że szachy na Malcie stają się coraz bardziej popularne. Coraz więcej szkół wprowadza zajęcia szachowe, organizowane jest coraz więcej turniejów, w tym kołowe z możliwością zdobycia norm na tytuły międzynarodowe (dla zainteresowanych http://xychess.net/).
Drużyna olimpijska ma średni ranking około 2100. To zawodnicy, którzy traktują szachy jako hobby, ale znają swoje słabości, mają własne analizy debiutowe i ogólnie uwielbiają grać, więc praca z nimi to czysta przyjemność. Przed olimpiadą zorganizowaliśmy kilka sesji grupowych, skupiając się na ocenie pozycji i końcówkach, a na spotkaniach indywidualnych pracowaliśmy nad debiutami. Niestety, wyniki na olimpiadach były odległe od zamierzonych, więc nie wiem czy na następną będę brany pod uwagę... ;)

Wesley So najlepszy zawodnik Filipin i czołowy szachista Świata na Olimpiadzie w Tromso nie miał skrupułów i był kapitanem Stanów Zjednoczonych. Czy Pan, gdyby zajął wyższe miejsce na Mistrzostwach Polski (premiowane powołaniem na Olimpiadę) miałby dylemat?
Nie miałbym dylematu, oczywiście chciałbym reprezentować Polskę.

Skoro już jesteśmy przy tematach olimpijskich. Wyobraźmy sobie, iż jest rok 2020, 44 Olimpiada odbywa się w Doha, a Pan został trenerem Kataru… Mając tym samym nieograniczone możliwości finansowe, kogo nie próbowałby Pan zwerbować do tej reprezentacji?
Pytanie bardzo abstrakcyjne, ale odpowiem: Nie próbowałbym zwerbować Radka Wojtaszka i pozostałych reprezentantów naszego kraju, bo chciałbym żeby Polska zdobyła medal.

Czy swoją najbliższą przyszłość widzi Pan w roli trenera, czy też aktywnego zawodnika? Która z tych ról jest obecnie dla Pana ważniejsza?
Obecnie utrzymuję stałą współpracę z jednym uczniem i kiedy widzę jego postępy odczuwam satysfakcję, ale dopóki sam jestem w stanie progresować chciałbym jako zawodnik osiągnąć swoje maksimum.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w przyszłych startach, zarówno w roli zawodnika, trenera jak i kapitana!

Kalendarz

loader
Copyright © 2017 Szachy - WIADOMOŚCI. All Right Reserve.
Partner of Joomla Perfect Templates
 

Uwaga! Używamy plików cookies wyłącznie do poprawnego działania strony.
Więcej o plikach cookies znajduje się za odnośnikiem: zasady prywatności.

Akceptuję pliki w tym serwisie.

Więcej informacji...